Każdy kolejny rok na arenie sportowej przynosi nam nowych mistrzów, kolejnych wielkich sportowców, którzy zapisują się na kartach historii i przez pewien czas są na ustach wszystkich kibiców. W miarę upływu czasu, kiedy wrzawa cichnie a sława powoli gaśnie, okazuje się, że sportowy sukces to tylko mgnienie oka. Świat płodzi kolejnych mistrzów, nowa generacja wypycha starszyznę, pomimo tego wieść o niektórych, nigdy nie zapada w niepamięć. Tytuł mistrza to nie tylko złoty medal na piersi, to również postępowanie zgodne z etosem sportowca. Bo nie trzeba być mistrzem, żeby zachowywać się jak mistrz...
Derek Redmond
Derek Redmond był niegdyś świetnym sprinterem rodem z Wielkiej Brytanii. Do jego największych sukcesów sportowych można zaliczyć dwa złota, zdobyte z reprezentacją Wielkiej Brytanii w biegach sztafetowych 4 x 400m, na Mistrzostwach Świata i Europy. Derek za czasów swojej świetność bił dwukrotnie rekord swojego kraju. Jego rekord życiowy 44.50 na 400m po dziś dzień jest imponujący i stanowi najlepszą miarę jego możliwości oraz talentu. To są jednak odległe czasy, Derek jest już od bardzo dawna na sportowej emeryturze. Wielka Brytania może się poszczycić wieloma wybitnymi sportowcami, z pewnością bardziej utytułowanymi niż bohater mojego artykułu. Pomimo tego, wieść o nim jest wciąż żywa, a sam Derek Redmond pomimo tego, że indywidualnie osiągnął stosunkowo niewiele, jest jedną z najbardziej barwnych i szanowanych sportowców, nie tylko w swoim kraju ale i na całym świecie.
Igrzyska Olimpijskie 1992 - Barcelona
W biegach eliminacyjnych Derek poradził sobie z łatwością. Wszystko było na dobrej drodze aby w końcu sięgnąć po upragniony medal. Kolejnym krokiem przybliżającym go do osiągnięcia założonego celu był bieg półfinałowy, który wydawał się być tylko potwierdzeniem jego doskonałej formy fizycznej jak i psychicznej...
Bieg półfinałowy
Na stadionie 65 tysięcy zniecierpliwionych kibiców. Już za chwilę sygnał startera rozpocznie półfinałowy bieg na 400m. Stawka jest niezwykle wysoka, bowiem pierwsza czwórka zakwalifikuje się do finałów. Wszystkie oczy skupione są na reprezentanta Wielkiej Brytanii - Dereka Redmonda, który w biegach eliminacyjnych radził sobie znakomicie. Jest murowanym kandydatem do awansu. Zawodnicy wchodzą do bloków. Wszyscy niezwykle skupieni, starter unosi pistolet w górę i... strzał! Ruszyli! Piekielnie mocno zaczął Derek, który objął nieznacznie prowadzenie. Ojciec Dereka - Jim, straszliwie mocno przeżywa bieg, wstaje z miejsca i dopinguje synowi słowami "Keep it up, keep it up"! Na stadionie wrzawa i nieprawdopodobne emocje. Nic nie wskazuje na to, że za chwilę na oczach wypełnionego po brzegi stadionu, rozegra się dramat, który chwyci za serce nawet najbardziej gruboskórnych. Na ponad 200m przed metą, Derek doznaje kontuzji. Ból jest na tyle silny, że kładzie się na tartanie. Dramat. Jego marzenia o finale prysły niczym mydlana bańka. W jednej chwili stracił możliwość realizacji swojego największego marzenia. Redmond płacze jak dziecko, czuje się bezradny. Po paru chwilach, ku dziwieniu wszystkim podnosi się. Kontuzja nie pozwala mu nawet iść, mimo tego zmierza do mety, podskakując na jednej nodze. Świadomy swojej klęski, chce minąć linię mety. W tle widzimy ojca, który nie zważa na interwencje służb porządkowych i biegnie w stronę syna, aby wesprzeć go w tych najtrudniejszych chwilach jego życia. Ten widok dosłownie chwyta za gardło. Cały stadion wstaje i bije brawo załamanemu Derekowi. Nie liczą się nawet zwycięzcy tego półfinałowego biegu. W chwili obecnej bohater jest tylko jeden.
"Jestem z Tobą synu" - powiedział Jim. "Wspólnie zaczęliśmy Twoją karierę, wspólnie ją skończymy" - dokończył. Derek kładzie ramię na barkach ojca, wspólnie podążają do mety. Razem, ramię w ramię, ojciec i syn, wokół 65 tys. kibiców bije brawo, płacze i skanduje imię Derka.
Za metą czekają tłumy fotoreporterów. "Jestem najdumniejszym ojcem na świecie, to co zrobił mój syn, wymagało niesamowitego poświęcenia i odwagi" - powiedział ojciec Dereka.
Derek Redmond stał się jedną z ikon Igrzysk Olimpijskich. Sport to nie tylko radosne chwile, to również gorzkie łzy i bolesna lekcja pokory.
Prawdziwego sportowca cechuje walka do samego końca pomimo najtrudniejszych przeciwności. Derek swoim zachowaniem dał przykład poświęcenia i miłości. Dla mnie na zawsze pozostanie najlepszy.





